Piotr Gawor

Nawracajmy się słuchając Pana

Rozważania Drogi Krzyżowej

podczas rekolekcji wiosennych

Stowarzyszenia Rodzin Katolickich

Diecezji Gliwickiej

Wadowice, (8 – 10) kwietnia 2011 r.

_________________________________________

 

Wprowadzenie

Program duszpasterski bieżącego roku kościelnego upływa pod hasłem W komunii z Bogiem. W adwencie próbowaliśmy odkrywać Boga w słowie. W okresie Bożego Narodzenia staraliśmy się przyjmować Słowo (które stało się ciałem). Teraz w Wielkim Poście czas na realizację zachęty: Nawracajmy się słuchając Pana.
     W Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, z którego pytania i odpowiedzi rozważamy w ramach codziennej powtórki z katechizmu na naszej stronie internetowej, znajduje się takie zdanie: Człowiek roztropny słuchając sumienia moralnego, może usłyszeć Boga, który mówi. (Kompendium KKK 372).
Bóg mówi na różne sposoby. Również przez indywidualne sumienie moralne, do którego każdy z nas ma dostęp na swój sposób. Chcąc jednak usłyszeć poprzez sumienie głos mówiącego Boga trzeba być człowiekiem roztropnym.
     Człowiek roztropny stara się w każdej okoliczności rozeznawać prawdziwe dobro i wybierać środki do jego pełnienia (Kompendium KKK 380). W każdej okoliczności. Rozeznawanie prawdziwego dobra nie jest łatwą rzeczą. Niemal każda sytuacja życiowa jest złożona i wymaga wielostronnego oglądu. Pierwszą zatem zasadą roztropności jest uwzględnienie w swoim sumieniu innej racji niż moja. Może mój pogląd, który dla mnie jest oczywisty, nie jest jedynym możliwym, jedynie słusznym? Może nie być!
     Drogą, na którą wstępujemy szedł kiedyś Bóg, który mówił. Wsłuchajmy się w niektóre słowa. A tam, gdzie milczał, albo ewangeliści nie zapisali słów, wsłuchujmy się z roztropnością w głos swojego sumienia moralnego. W nim też można usłyszeć głos Boga.

 

Panie Jezu, dodaj nam wiary, i zdolności, i pokory, by rozważania Drogi Krzyżowej wzmocniły w nas roztropność pozwalającą usłyszeć Twój głos w każdej okoliczności

 

Ciebie prosimy

wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja I – Wyrok

Podczas przesłuchania u Annasza (…) jeden ze stojących tam sług wymierzył Jezusowi policzek (…). Jezus mu odrzekł: „Jeśli źle powiedziałem, to udowodnij, co było złe, a jeśli dobrze, to dlaczego mnie bijesz?” (J 18, 22-23).
     Udowodnij. To znaczy pomyśl, zbadaj, przeanalizuj, albo zdaj się na tych, którzy to zrobili. Nie mów: słyszałem, że…, nie mów: to jest oczywiste…, nie mów: przecież to widać…. Zbadaj zanim uderzysz. A właściwie najlepiej, to w ogóle nie bij; nie bij nawet w tedy, gdy wszystko wskazuje, że masz rację.
     I pamiętaj: słowa mogą uderzyć tak samo dotkliwie jak pięść, albo mocniej. Życie słów bywa dłuższe od trwania bólu i siniaka.

………………………………………………………………………………………………………….

Albo: bij! Bij, rzucaj kamień, oskarżaj słowem, wydawaj wyroki… jeśli jesteś bez grzechu. Tylko pamiętaj, na tym świecie tylko jeden człowiek był bez grzechu. Ale On nie bił. Jego bili i zabili.
     A przedtem skazali w stronniczym, kłamliwym i ustawionym procesie. W procesie, w którym uczestniczyło sporo bezmyślnych ludzi, a mało, albo wcale – roztropnych.

 

o miłosierdzie dla nieroztropnych sędziów urzędowych,
o miłosierdzie dla nas, wydających tyle pochopnych wyroków,

 

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja II – przyjęcie krzyża

 

A Jezus, dźwigając krzyż dla siebie, przyszedł na tak zwane Miejsce Czaszki (J 19,17). To jedyna ewangeliczna relacja z przyjęcia krzyża. Nie wiadomo czy i co mówił Jezus gdy Go obarczano belką krzyża. Podczas przesłuchań w ogóle Jezus mówił niewiele. Gdy Go fałszywie oskarżali kapłani – milczał (Mt 26,63; 27,14; Mk 15,5). Zasypany pytaniami przez Heroda – nie odpowiadał (Łk 23,9).
     Jedynym, z którym prowadził dialog był Piłat. Ale na pytanie skąd pochodzi, Jezus również nie dał odpowiedzi (J 19,9). Piłat był jedynym okazującym współczucie, jedynym przesłuchującym, który brał pod uwagę argumenty innych (żony) i nie kierował się fanatyzmem. Starał się w tych okolicznościach rozeznać dobro i próbował wybierać środki do jego pełnienia. Starał się Jezusa uratować. Przejawiał więc roztropność i gdyby do końca wsłuchał się w swoje sumienie mógł usłyszeć głos mówiącego Boga. Mógłby być postacią pozytywną i sympatyczną, gdyby w końcu nie ugiął się pod swoją małością i nie wydał na śmierć człowieka niewinnego. A tak blisko był prawdy!
     Prawdopodobnie sprawił potrójny zawód: sobie, żonie i… przymierzającemu się do udźwignięcia belki krzyża Jezusowi.

 

o wolę wyzbycia się niedostatków roztropności,
o odwagę zmierzenia się z własną małością,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja III – pierwszy upadek

O upadkach Jezusa na drogi ku Golgocie ewangeliści nie piszą. Piszą natomiast o upadkach ludzi spotykanych przez Jezusa i Jego reakcjach na te upadki.
     Przy pierwszym upadku Jezusa na drodze krzyżowej wsłuchajmy się w Jego słowa w spotkaniu z kobietą przyłapaną na cudzołóstwie (J 8,3-11). Sprawa ewidentna – kamienować. Te kamienie, zgodnie z obowiązującym prawem, miały przywrócić zbrukaną czystość społeczności i dać poczucie dobrze spełnionego obowiązku kamienującym. A że przy okazji zabija się człowieka?... Takie były obyczaje i kodeksy. Ale pozbawienie życia człowieka, nie jest tutaj najważniejsze. Wtedy to się zdarzało (zdarza się zresztą i dzisiaj). Najważniejszą rzecz, jaką możemy odkryć słuchając głosu Jezusa jest Jego wiara w człowieka. Najpierw w pytaniu „Gdzie oni są?” Chodzi o potencjalnych kamienujących. Skoro odeszli, to znaczy, że zaczęli myśleć, coś zrozumieli, dotarli do swojego sumienia. A następnie w słowach na pożegnanie: „Idź, lecz więcej już nie grzesz”.
     Twardzi egzekutorzy kamienowania i cudzołożnica przeżyli nawrócenie słuchając Pana.

 

o chęć i umiejętność słuchania Twojego słowa,
o wolę powstrzymania się przed powtórnym złem,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja IV – spotkanie z Matką

Podczas spotkania na drodze krzyżowej Matka i Syn wymienili być może tylko spojrzenia. Cierpieli oboje. Cierpieli niewyobrażalnie i każdy na swój sposób: pełnią cierpienia.
     Szukając przy tej stacji słów Pana zwróćmy uwagę na zapisane w ewangeliach Jego słowa wypowiedziane w dorosłym życiu do Matki. Są bardzo nieliczne. Właściwie tylko trzy krótkie zdania.
     Pierwsze dwa w Kanie podczas wesela: „Kobieto, czy to należy do mnie lub do ciebie? Jeszcze nie nadeszła moja godzina” (J 2,4).
     A trzecie już z krzyża, gdy nadeszła Jego godzina: „Kobieto, oto Twój syn” (J 19,26). Były to niemal ostatnie słowa.
     Matka była obecna przy pierwszym znaku i przy ostatnim. Obydwa nadzwyczajne: przemiana wody w wino i przekazanie swojego synostwa na Jana.
     Jak się nie nawracać słuchając tych słów będących wyrazem troski o człowieka w trudnych sytuacjach? Jak nie dostrzegać w tych słowach zapowiedzi niezwykłej więzi miedzy Matką i, nie tyle Synem, ale nami wszystkimi? Syn zobowiązuje Matkę do matkowania nam, a nas do synostwa Jej.

 

o świadomość czym jest macierzyństwo,
o świadomość kim jest Boża Matka,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż

Przymuszony do udziału w dramacie drogi krzyżowej, niejaki Szymon Cyrenejczyk, wziął belkę krzyża i niósł. Z Ewangelii św. Marka (Mk 15,21) i z Listu do Rzymian (Rz 16,13) można wysnuć wniosek, że niesienie belki zadecydowało o jego nawróceniu. Wobec tego należałoby się spodziewać, że kolejka pomocników (już nie przymuszanych, a chętnych!) ustawiająca się od dwu tysięcy lat powinna być długa. Należałoby się spodziewać pytania, czy dla wszystkich wystarczy miejsca przy krzyżu? Odpowiedź jest zasmucająca w takim samym stopniu, jak dla bogatego młodzieńca pytającego Jezusa o sposób osiągnięcia życia wiecznego. Belka krzyża czeka na chętnych i gotowych. Jednym z nich był Jan Paweł II – Cyrenejczyk naszych czasów.

Golgota Beskidów

 

 o dostrzeganie krzyża innych, którym trzeba pomóc,
o pokonanie smutku z konieczności poniesienia ofiary,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja VI – Weronika

Niedawno z inicjatyw dwóch naszych kół mieliśmy możliwość spotkania z kopią Całunu Turyńskiego i Chusty z Manoppello. Będąc choć chwilę sam na sam z tymi kopiami, przestaje mieć znaczenie, że to tylko kopie. Można przeżyć spotkanie z oryginalnym Całunem i Chustą. A od spotkania z Całunem i Chustą już tylko krok do spotkania z Panem. I nie jest ważne, czy to rzeczywiście całun okrywający ciało Chrystusa i chusta Weroniki. Z całą pewnością są to kawałki materiału stykające się z ciałem Zadręczonego Na Śmierć Człowieka.
Czy brak możliwości racjonalnego wytłumaczenia powstania tych dwóch obrazów wzmacnia naszą wiarę? Niech każdy odpowie sobie sam. Ten obraz przemawia do wyobraźni i wrażliwości bezgłośnie. Może ta cisza jest drogowskazem na drodze do nawrócenia?


Chusta z Mannopello
nałożona na Całun Turyński

o spokojną, ale głęboką refleksję nad świętymi relikwiami,
o wiarę, która nie musi być oparta na widzeniu,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja VII – drugi upadek

Upadki, a może tylko wpadki, zdarzały się też najbliższym uczniom. Wystarczy wspomnieć Piotra. Ale było też tak, że zaczęli się zastanawiać kto z nich jest największy. Dwom spośród uczniów, a może bardziej ich matce,  śniła się nawet kariera u boku Jezusa w Jego królestwie; proszą o miejsce po prawej i lewej stronie (Mt 20,20-24; Mk 10,35-44). Oburzyło to pozostałych dziesięciu, być może tylko dlatego, że dali się wyprzedzić. Bardzo to ludzkie. Co na to Jezus?
     1. Nie wiecie o co prosicie.
     2. Czeka was los podobny do mojego.
     3. Kto chce być wielki, niech będzie sługą.
     4. Ja jestem tylko pośrednikiem. Decyduje Ojciec.
     Jeżeli ci dwaj byli gdzieś tam w tłumie i widzieli powtórnie upadającego Jezusa, musieli sobie przypomnieć te słowa.
     Czy nadal marzyła im się prawa i lewa strona w królestwie spod znaku krzyża?

 

o wolę i umiejętność stałego kontrolowania swoich ambicji,
o dostrzeganie znamion upadku w pożądaniu sukcesu,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja VIII – spotkanie z płaczącymi kobietami

Jest to jedno z mocniejszych miejsc w ewangeliach zważywszy, że mamy „słuchając słów Pana nawracać się”. Jezus zawstydza nas. Bo jak inaczej rozumieć cytat z proroka Ozeasza: Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! A do pagórków: Przykryjcie nas! (Łk 23,30). Na dzisiejszy język to po prostu: „Zapadnijcie się pod ziemię (ze wstydu)”. Dlaczego Jezus mówi do kobiet (które przecież nie były oprawcami i nie decydowały o wyroku) i dlaczego sięga do Ozeasza?
     Kobiety dlatego, że zdobyły się na odwagę okazania współczucia; ich płacz był wyrazem sprzeciwu wobec niesprawiedliwego wyroku. Kobiety zareagowały we właściwy sobie sposób, bo zabrakło odważnych mężczyzn. Szymon wprawdzie pomógł, ale był przymuszony. Jezus kolejny raz docenia kobiety!
     A Ozeasz? Ozeasz mówił o rzeczach bardzo niewygodnych: o zdradzie Boga, o hołdowaniu bożkom. Prorokował również o sprawach życia. Nie będzie urodzin, ciąży ani poczęcia. Nawet jeśli wychowają swoich synów, zostaną ich pozbawieni zanim ci dorosną. (Oz 9,11-12).
     Groźne proroctwo Jezusa o losie uschniętego drzewa może dotyczyć nas – współczesnego, starzejącego się na własne życzenie społeczeństwa; społeczeństwa wygodnego i wrogiego życiu (zielonemu drzewu).

 

o wyrazistą i odważnie wyrażaną postawę za życiem,
o głoszenie świętości życia; każdego życia,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja IX – trzeci upadek

Do szczytu Golgoty zostało jeszcze ok. 100 kroków. Dwie minuty drogi. Być może przed oczami upadającego Jezusa mignęła postać zapamiętana z świątyni: intelektualista i autorytet w dziedzinie Prawa, członek stronnictwa faryzeuszy, który modląc się dziękował Bogu za to kim udało mu się w życiu być. Cieszył się tym i chyba słusznie. Ale w tej modlitwie dziękczynnej przesadził, bo skupiając się na sobie, potraktował innych ludzi jako tło dla swojej porządności. Poniosło go i upadł nie będąc tego świadomy.
     Obok zaś był modlący się celnik, kojarzony z oszustwami podatkowymi i korupcją. Też się modlił, ale inaczej. Nawet nie zauważył porządnego faryzeusza – pogrążony był w żalu wobec własnej grzeszności (Łk 18,9-14); w świadomości swojego upadku.
     Co mówi Pan? Nie potępia faryzeusza! Stwierdza: „Ten (tzn. celnik) odszedł do domu bardziej usprawiedliwiony niż tamten” (Łk 18,14). Bardziej. Co to znaczy bardziej w odniesieniu do usprawiedliwienia – to trzeba zostawić Panu Bogu.

 

o świadomość swojej grzeszności,
o świadomość swojej małości,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja X – obnażenie z szat

 

Obnażenie z szat na Golgocie to ostatni akt swoistej okrutnej zabawy, z odzieniem w tle. Zabawiali się żołnierze Piłata (a z nimi pewnie tłum) zdejmując z Niego własne ubranie i wkładając czerwony płaszcz – szyderczy symbol królewski (Mt 27,28; Mk15,17; J 19,2). Herod z kolei dla zabawy włożył na Niego błazeńską białą (lśniącą) szatę (Łk 23,11), co Gorzkie Żale skomentowały słowami „Dla białej szaty, którą jest odziany, głupim nazwany”.
     Tłum się bawił. A co czuł poniżany człowiek? Milczał…
     W końcu na Golgocie żołnierze zdjęli z Niego ubranie. Może tylko dlatego, by podzielić je między siebie? To byłby wariant optymistyczny. Ale raczej, albo również, chodziło o dalszy ciąg zabawy – tym razem Jego nagością. Zaskakujący jest fakt, że ten szczegół męki i podzielenia szat przewidział psalmista ok. tysiąc lat wcześniej.
     Jezus znał słowa Psalmu 22, dobitnie charakteryzującego Jego oprawców. Nie nazwał ich jednak słowami psalmu –  „sforą psów”, czy „zgrają złoczyńców”. Stojąc nagi – milczał.
     Bóg wystawiany na pośmiewisko – milczy… Do czasu!

 

o szacunek dla godności człowieka wpisanej w jego ciało,
o świadomość , że wyzywające ubiory prowokują do pożądliwości,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja XI – przybicie do krzyża

Przyszli na Miejsce Czaszki i ukrzyżowali Go. A potem (Łk 23,35-36; Mk 15, 29; Mt 27 39-44):
     drwili i szydzili z Niego,
     bluźnili przeciwko Niemu i ubliżali Mu.
     Kto? Przechodzący, wyżsi kapłani, nauczyciele Pisma, starsi, przełożeni, żołnierze, jeden z powieszonych na krzyżu przestępców.
     A lud stał i przyglądał się.
     No cóż, było widowisko – takie czasy. Gdy nie było telewizji, Internetu, kin, teatrów – były egzekucje.
     Za niespełna dwa tygodnie będziemy wspominali te dni i wydarzenia. Przybicie do krzyża również. Wprawdzie kościoły będą pełne (może już niecałkiem), ale będą i tacy, którzy swoją obojętnością (a może nie tylko) będą drwili, szydzili, bluźnili i ubliżali. Komu? Jemu.
     A lud chyba nie będzie stał i przyglądał się, bo dzisiejszy lud nie ma na to czasu. Musi, zrobić zakupy (są promocje!), zaliczyć kilka seriali i koniecznie przygotować „święconkę”.
     No cóż – takie czasy.

o wyostrzenie słuchu na odgłosy młota wbijającego gwoździe w ręce i nogi; Twoje ręce i nogi,
o zatrzymanie się w biegu życia; choć na chwilę,

 

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja XII – śmierć na krzyżu

 

Po przybiciu do krzyża Jezus zdobył się jeszcze na wypowiedzenie siedmiu słów, nazywanych również mowami. Wsłuchajmy się w dwa ostatnie. Pragnę (J 19,28).  (Pragnę! albo Pragnę…) Reakcja żołnierzy była stosowna do wołania o picie – podali gąbkę z octem, którego spróbował, ale nie pił. Czego pragnął tuż przed śmiercią Jezus? Na pewno nie napoju. Niczego dla siebie. Jeśli pragnął czegoś, to dla nas.
W obliczu śmierci Boga słowa są za małe. Dwa spojrzenia artystów na umierającego Syna. Po lewej jakby z perspektywy Ojca – wg Salwadora Dali. Po prawej, na pewno z perspektywy człowieka pragnącego nawrócenia – z nowohuckiej Arki Pana.

 

 

A potem już tylko: Wykonało się…

 

O miłosierdzie prosimy i nawrócenie,

 

Wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja XIII – zdjęcie z krzyża

Bogaty człowiek z Arymatei, imieniem Józef (…) odważnie udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat (…) podarował zwłoki Józefowi. On kupił płótno, zdjął Jezusa. (Mk 15, 44-46).
     Józef był nie tylko bogaty. Był człowiekiem dobrym i sprawiedliwym (Łk 23,50), ale nie za bardzo odważnym. Nie ujawniał swoich sympatii dla Jezusa za Jego życia z obawy przed Żydami (J 19,38). Dopiero po Jego śmierci zdobył się na odwagę. Może też dlatego, że zdjęcie z krzyża odbywało się wieczorem, kiedy lud usatysfakcjonowany egzekucją już się rozszedł.
     Przybył także Nikodem, który po raz pierwszy zjawił się u Jezusa nocą. (J 19, 39).
     Wieczór i noc sprzyjają aktom odwagi. Pod osłoną ciemności człowiek zdobywa się na czyny niedostępne za dnia. Tak przynajmniej było z wyświadczeniem przedostatniej posługi Jezusowi. Martwy Jezus już nic nie mówił. Nie można było już słuchać Jego słów. Ale już kiełkowało obumarłe ziarno nadziei. Na razie poza świadomością Józefa i Nikodema.

 

o odwagę, o męstwo,
o nadzieję wbrew nadziei,

Ciebie prosimy
wysłuchaj nas Panie!

 

+

Stacja XIV – złożenie do grobu

W relacjach ewangelistów z pogrzebu Jezusa wyróżnić można role mężczyzn i kobiet. Mężczyźni zajęli się głównie sprawami urzędowymi (z Piłatem) i finansowymi. Jezusa, wędrownego nauczyciela, nie było przecież stać na własny grobowiec. Józef z Arymatei odstąpił swój. Nikodem przyniósł sto funtów mirry zmieszanej z aloesem. Kobiety zobaczyły grób i to, w jaki sposób zostało położone Jego ciało. Musiały zauważyć zatem, że coś jest nie tak. Zareagowały po swojemu: po powrocie przygotowały wonności i olejki. (Łk 23, 55-56).
     Trudno się dziwić. Widok musiał być poruszający…


Hans Holbein: Chrystus w Grobie

Poprawki jednak musiały odłożyć na później, bo był szabat.

A na trzeci dzień o świcie…


Amen.

« Powrłt na stronę głłwną